Recenzja spektaklu „Zmory” Emila Zegadłowicza dr Katarzyny Małgowskiej

Zmory, premiera 11.04.2025 r., Teatr Polski imienia Hieronima Konieczki w Bydgoszczy

Reżyseria i dramaturgia: Jan Jeliński

 

Zegadłowicz i Jeliński o dorastaniu. Zmory w Teatrze Polskim w Bydgoszczy

Zmory Emila Zegadłowicza w reżyserii Jana Jelińskiego to przede wszystkim opowieść o dorastaniu, rzecz o młodzieńczym, męskim erotyzmie, o rozbudzeniu, odkrywaniu oraz stopniowej afirmacji własnej seksualności. Twórcy spektaklu prowokują widza do pytań o własne zmory i treści wyparte lat młodzieńczych oraz do pytań o istotę naszej seksualności.

Główny bohater Zmór, Mikołaj Srebrempisany (Mik), próbuje zrozumieć siebie i swoje dojrzewanie zarówno w relacjach z innymi, jak i w samotnych rozmyślaniach. Dorastanie nie jest procesem łatwym, ani bezbolesnym – nie ułatwia go szkoła, nie wspiera w nim rodzina. Jan Jeliński wydobył jednak z tekstu Emila Zegadłowicza śmiech, który w spektaklu stanowi żywioł oczyszczający, wyzwalający, przynoszący dystans do tego co zmorowate, czyli zakłamania, obłudy, tłumienia indywidualności i ciasnoty intelektualnej. Wołkowickie zmory zostają wyśmiane z młodzieńczym rozmachem.

Reżyser zaproponował grę konwencjami, kolaż konwencji teatralnych i estetycznych: kicz, elementy surrealizmu, rewii, teatr Brechtowski, pop-art i satyra. Wizja artystyczna została zrealizowana konsekwentnie we wszystkich wymiarach dzieła scenicznego, a my widzowie dajemy się ponieść prześmiewczej i demaskatorskiej energii tego spektaklu. Pochwalić należy grę aktorską (całą obsadę) za dojrzałą ekspresję, wielowymiarowe, obejmujące słowo, gest, sytuacje sceniczne operowanie komizmem oraz mądre budowanie efektu obcości, deziluzji, podkreślanie dystansu wobec konwencji, tekstu i własnej gry. Doceniam choreografię Wojciecha Grudzińskiego za płynność i lekkość ruchu scenicznego budowanego z dużą świadomością ciała, gestu i wyczuciem przestrzeni sceny. Niewątpliwe perełki to epizod z Gęsią oraz taniec Mika i Dorotki.

W epilogu scenę rozmowy młodego Karola Wojtyły z Emilem Zegadłowiczem uzupełnia projekcja wideo, w której widzimy pustą, niszczejącą przestrzeń górzeńskiego dworu, niegdyś muzeum pisarza. Dokąd zmierzamy, skoro niszczeją dobra kultury? Czy autor Zmór został skutecznie wypędzony z dziejów literatury i teatru, a jego dziedzictwo skazane jest na  zapomnienie? Czy udało się nie tylko roztłuc popiersie pisarza (prolog przedstawienia), ale i zamknąć na zawsze jego muzeum? Spektakl Jana Jelińskiego jest żywym dowodem, że Zegadłowicz wraca i nie da się łatwo wypędzić z przestrzeni kultury.

Zmory, premiera 11.04.2025 r., Teatr Polski imienia Hieronima Konieczki w Bydgoszczy

Reżyseria i dramaturgia: Jan Jeliński

Scenografia, kostiumy światło: Dorota Nawrot

Wideo: Agata Rucińska

Choreografia: Wojciech Grudziński

Projekt i wykonanie popiersia: Maja Krupińska

Inspicjentka: Hanna Gruszczyńska

Asystentka reżysera: Emila Piech

Występują:

Zhenia Doliak – Dorotka/Roza/Gęś/Nowy uczeń

Marian Jaskulski – Ojciec Mika/Emil Zegadłowicz

Karol Franek Nowiński – Mik

Michał Surówka – Kolega Mika/Karol Wojtyła

Małgorzata Trofimiuk – Wuj/Profesor

Małgorzata Witkowska – Matka/Ksiądz/Wysocka

Autorka recenzji: dr Katarzyna Małgowska

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.